Kangiel
 
 
     
Au Pair
 
.Zasady
.Zgłoszenie
.Dokumenty
.Koszty
.Kraje
...Austria
...Francja
...Hiszpania
...Holandia
...Irlandia
...Niemcy
...Wielka Brytania
...Włochy
...Stany Zjednoczone
.Nasze AuPairki
.FAQ
 
 
 
Au Pair - Nasze AuPairki
 
Poniżej przedstawiamy niektóre emaile od naszych Au Pairek. Zarówno treść jak i forma są zgodne z oryginałami.

Na początek jednak moje wspomnienia z wyjazdów
Katarzyna Hyży

Odkąd pamiętam uwielbiałam podróżować, poznawać nowe kraje i ludzi. Na początku była to oczywiście nasza piękna Polska, ale z czasem zaczęłam wyjeżdżać za granicę - początkowo w celach turystycznych, a później i zarobkowych.
Będąc po pierwszym roku studiów, dzięki pomocy mojej rodziny, zdecydowałam się na pierwszy, dłuższy i przede wszystkim samodzielny wyjazd zagraniczny- zostałam Au Pair w Wielkiej Brytanii.

Skłamałabym gdybym powiedziała, że nie miałam żadnych problemów
i wszystko było super. Największym problemem była tęsknota i szok kulturowy. Zobaczyłam, że Anglicy mają zupełnie inne zwyczaje, inne jedzenie, podejście do życia, po prostu wszystko było inne i obce. Problemem był też język. Przed wyjazdem uczyłam się angielskiego bardzo długo, ale tak naprawdę nie miałam pojęcia o prawdziwym- używanym angielskim. Przez pierwsze tygodnie nie rozumiałam co do mnie mówią i sama nie chciałam się odzywać. Ale nie było innego wyjścia - nie miałam obok siebie żadnego Polaka i trzeba było sobie radzić.
Na całe szczęście to co na początku było dziwne, po jakimś czasie stało się normalne. I już nie dziwiła mnie "przesadna grzeczność" Anglików, język i inny tryb życia ( np. obiady o 8 wieczorem i chipsy na lunch!).
Mieszkałam 40 minut jazdy pociągiem od Londynu, więc każdy weekend spędzałam w stolicy Anglii zwiedzając zabytki, muzea i inne atrakcje.
Z dziećmi chodziłam do kina, na basen, na kręgle, rolki oraz do parków rozrywki, które uwielbiam. Także nie wydając ani grosza miałam świetną zabawę. Za wszystkie rozrywki płacili rodzice, moim zadaniem było przypilnowanie, żeby dzieci wróciły bezpieczne do domu. I tak minął mój pierwszy wyjazd.

Potem byłam jeszcze raz w Anglii, tym razem u innej rodziny, a po czwartym roku studiów pojechałam do USA, gdzie też mieszkałam
z rodziną i opiekowałam się dziećmi. Tym razem było to o wiele łatwiejsze, wiedziałam na czym polega praca, nie miałam problemu
z angielskim. Mieszkałam pod Nowym Jorkiem, więc i tym razem każdy weekend spędzałam w mieście drapaczy chmur. Czasami z innymi Au Pairkami wybierałyśmy się na dłuższe wyprawy. Najpiękniejszym wspomnieniem była wycieczka nad Niagarę, a wcześniej noc spędzona na Manhattanie (ale to inna historia...).

Po tych doświadczeniach i po skończeniu studiów zajęłam się zawodowo turystyką edukacyjną dzieci i młodzieży. Pomagałam dzieciom i młodzieży w wyjazdach na kursy językowe za granicę, do pracy jako Au Pair, na Work&Travel oraz na Camp USA.

Po 3 latach pracy postanowiłam zrobić przerwę i odwiedzić kolejny kraj anglojęzyczny- zieloną Irlandię.
W Dublinie chodziłam na kurs językowy oraz pracowałam. Tym razem poznałam życie na obczyźnie z drugiej strony. Mieszkałam z innymi cudzoziemcami oraz pracowałam w hotelu, restauracji i w końcu w sekretariacie szkoły językowej, w której się uczyłam. Dzięki temu poznałam wielu wspaniałych ludzi z całego świata. Podczas tego wyjazdu doświadczyłam korzyści jakie wyniosłam z pobytów jako Au Pair. Mieszkajšc z Francuzami, Włochami, Litwinami, Ukraińcami i Polakami, to ja uczyłam ich angielskiego, którego nauczyłam się wcześniej od dzieci :-) W domu i pracy pełnym obcokrajowców trudno było mieć kontakt z rodowitym nativem. Jednak pobyt ten wspominam również bardzo mile.

A to już listy naszych Au Pairek.

Droga Pani Kasiu!

Na początku chciałabym podziękować za pomoc związaną z wyjazdem, pogratulować rzetelności i lojalności biura. O wyjeździe w charakterze au pair myślałam już 2 lata temu, jednak nie miałam wtedy 18 lat, dlatego taka opcja nie była możliwa. W tym roku postanowiłam, że postaram się wyjechać - wyjazd niesie same korzyści, uczy odpowiedzialnośći, poszerza horyzonty, daje nowe perspektywy. Początkowo obawiałam się dnia, w którym wszystko było zapięte na ostatni guzik. Wszystko poszło sprawnie,a rodzina okazała się wspaniała! Przywitano mnie bardzo ciepło, pokazano dom, a nawet kupiono polski chleb! Usłyszałam- " Kamila, to jest teraz TWÓJ dom". Podczas mojego pobytu, u MOJEJ IRLANDZKIEJ rodziny, poznałam całą ich rodzinę, przyjaciół i znajomych. Moimi podopiecznymi byli: Kurt (13), Josh (11) i Zach(7). Dwaj starsi chłopcy spędzili prawie miesiąc na irlandzkim koledżu,podczas gdy ja zajmowałam się tylko Zachiem. Każdego dnia musiałam być gotowa ok.9:00. Zach budził się różnie- 8:30-11:00.Zostawaliśmy sami w domu, dlatego starałam się by Mały nie oglądał cały czas telewizji - najciekawiej było gdy robiliśmy coś razem, jak np. przygotowywanie prezentu urodzinowego dla Josha, malowanie, granie w TWISTER-a, spacery, przygotowywanie posiłków. Zazwyczaj o godz. 17:00 każdego dnia, wracała Haley, mama dzieci - od tego momentu byłam już wolna. Czasami jednak zostawałam z dziećmi wieczorem, ale polegało to tylko na tym, by chłopcy byli pod kontrolą w domu. Bywało też tak, że Zach był przez 2 tygodnie na obozach sportowych- najpierw rugby, potem football. W tym czasie stale otrzymywałam zapłatę, pomimo tego, że nie pracowałam. Niekiedy opiekowałam się też dziećmi przyjaciół mojej rodziny : Ellie (10), Johnny (8), Luke(4). Czas z dzieciakami nie był pracą, ani obowišzkiem- mogłam porozmawiać z nimi jak niemal z dorosłymi ludźmi! Do przyszłych au pair, mogę powiedzieć- nie bójcie się niczego, bądźcie uczciwe, lojalne i otwarte na nowe doświadczenia! To naprawdę ważne! Tegoroczne wakacje, pozostanš w mojej pamięci na zawsze, jako najlepsze w moim życiu! Zwiedziłam okolice Wicklow, poznałam ludzi z różnych części świata, życie w irlandzkiej rodzinie, sprawdziłam mój angielski przed maturą. Czego można chcieć więcej? Nie pozostaje mi nic innego,jak tylko czekać grudnia, gdy moja irlandzka rodzina odwiedzi mnie w święta bożonarodzeniowe :) Mam nadzieję, że za rok będę ich au pair ponownie.


KAMILA -Irlandia

Serdeczne pozdrowienia z Bradford.. Mam nadzieje ze mnie pani jeszcze pamieta.Powinnam odezwac sie duzo wczesniej ale ciagle brakowalo mi czasu.Bedac w Polsce czas tak szybko mija ze niestety nigy nie bylo okazji pani spotkac.A chcialabym osobiscie podzikowac za wspanialy wybor rodziny. Czasami nie moge uwirzyc w to szczescie!Oni sa wspaniali pomogli mi tak bardzo i ciagle mnie wspieraja!Obecnie chodze do Bradford College gdzie ucze sie anielskiego i niemieckiego.A takze od tygodnia rozpoczelam kurs w Leeds gdzie przygotowuje sie do studiow, w przyszlym roku bede probowala dostac sie na medycyne w Leeds.Katharina(matka dzieci)jest lekarzem i robi wszystko aby mi pomoc, jej gleboka wiara we mnie i wsparcie mobilizuja mnie do nauki.A dzieci sa wspaniale kazdy dzien z ta rodzina jest piekniejszy od poprzedniego.ONI ZASPOKAJAJA UCZUCIE SAMOTNOSCI I TESKNOTE ZA MOJA RODZINA.Wczoraj uslyszalam piekne slowa od Emmy starszej dziewczynki"Karolina jestes moja najlepsza przyjaciolka po czym poprawila sie i powiedziala ze jestem jak jej siostra o ktorej zawsze marzyla"Ta 12 letnia dziewczynka wzruszyla mnie do lez!Za trzy tygodnie minie rok od mojego pobytu w Anglii nie moge w to uwierzyc?!Ale jestem taka szczesliwa!Mam nadzieje ze u pani wszystko ok?Zycze samych sukcesow w zyciu zawodowym i osobistym.Z calego serca dziekuje i pozdrawiam!

Karolina- Wielka Brytania

Witam serdecznie Pani Katarzyno!

Przesyłam słoneczne pozdrowienia ze Szwajcarii, gdzie tymczasowo przebywamy z rodzina na urlopie.

Musze Pani serdecznie podziękowac bo ta rodzina jest super! Od początku świetnie dogaduję się z rodzicami, z dziećmi miałm po 2 tygodniach mały kryzys, ale to był właśnie taki krytyczny moment, kiedy przestałam być nową osobą, i moja ciągła obecność była dla maluchów trochę uciążliwa. Ale już jest wszystko w porządku! Jestem juz członkiem rodziny:) i dzieci w pełni mnie akceptują.

Praca nie jest uciążliwa, mam sporo czasu dla siebie, Martina i Kai umożliwiają mi zwiedzanie okolic, a te są poprostu przepiękne!!! :)

Cóż, zaprzyjazniłam sie z nimi, pokochałam dzieci, tylko czas leci troszkę za szybko! To juz więcej niż połowa! Dużo się dzieje i nawet nie spostrzegam, jak mi te dni upływają...hm..ale tak jest zawsze jak człowiek dobrze spędza czas!

Po powrocie odwiedzę Panią i wszytko osobiście opowiem!

Pozdrawiam serdecznie i życzę miłego dnia!

Monika - Niemcy

Witam bardzo serdecznie:)

Zycie tutaj może nie jest aż tak bardzo emocjonujące,ale nie narzekam ponieważ udało mi sie znaleźć krąg ludzi,którzy działają na mnie niesamowicie pozytywnie:) i wspierają.Poza tym rodzina w świetle innych wypada dosyć pozytywnie. Dzieci dają w kość, ale przy trójce to chyba nie mogło być aż tak łatwo.

Pozdrawiam bardzo serdecznie

Renata -Niemcy

Cześć Kasiu

U mnie wszystko ok, rodzinka naprawdę ok, dogaduję sie bez większych problemów co prawda zdarzają się czasem śmieszne nieporozumienia ale jest naprawde dobrze. Jestem w trakcie wybierania szkoły więc jestem troszkę skołowana bo wszystkie mają podobne ceny itd.

Pozdrawiam

Edyta - Irlandia

Witam,

oooo mam nadzieję że jakoś to pójdzie, jeśli chodzi o rozmowę to staram sie mówić,dzieciaki zadają trochę pytań o Polskę, mama to nawija cały czas, coś tam sprzątnąć itp. ale jest ok,i jestem zadowolona, w tą sobotę uderzam na zakupy do Dublina hihihih.....suuuuuper właśnie z tą Polką i Niemką która też jest Au-pair oczywiście mamy rozmawiać po angielsku mam nadzieję że jakoś to pójdzie a żeby bylo jeszcze fajniej ta niemka ma prawko i wieczorem w sobotę jedziemy na dyskotekę i jest suuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuper teraz czekam tylko na sobotę hihihihihih....bo Baśka(tak ma na imie ta polka) przyjeżdża na weekend cały do mnie hihihihi....noooooo i narazie tyle u mnie miejscowość baaardzo ładna choć przede wszystkim i wszędzie pełno pastwisk. i narazie tyle widziałam.

pozdrawiam

Monika - Irlandia

Dzień dobry pani Kasiu!

Przepraszam że tak długo się nie odzywałam i nic nie pisałam i że dopiero teraz sie zebrałam:))

Rodzinka jest super- całkowicie inni ludzie. Belgia też mi się bardzo podoba i w porównaniu z Francją- zresztą nie ma co porównywać.

Na początku oczywiście nie było łatwo- trochę sztywno i wogóle, ale potem zrobiło się fajniej jak już się wszyscy bardziej poznaliśmy. Anelis i Joris są bardzo sympatyczni a dzieciaki są po prostu super. Mauris ( 1 roczek) jest niesamowity- bardzo lubię z nim spędzać czas, zresztą z Louisem ( 3 lata ) również. Tak w zasadzie dużo nimi nie muszę się zajmować bo są praktycznie cały czas w szkole ( od 8.30- 17), a weekendy mam wolne- no chyba że czasem coś Anelis wypadnie lub Jorisowi. Poza francuskim chodzę też na niderlandzki - w Gencie w zasadzie nikt po francusku nie rozmawia. Grupa z niderlandzkiego jest trochę odemnie starsza wiekowo:)) osoby mam w wieku od 25 do 40- więc czasami naprawdę trochę ciężko idzie z tą nauką na kursach. Natomiast grupa z francuskiego jest świetna- są to sami studenci- więc zawsze po kursach wychodzimy się trochę pobawić. Kursy z francuskiego kończę o 10 wieczorem w czwartek- a tutaj wieczór czwartkowy należy do studentów. W weekend większość wyjeżdża do rodziców. Poznałam też parę dziewczyn z Polski- w tym jedną która jest też au pair. Ogólnie jest tu dużo Polaków- bardzo dużo. W Brukseli za każdym razem gdy przechodzę ulicą słyszę jakieś głosy polskie. Może to dobrze a może nie. We Francji musiałam cały czas mówić po francusku i to zmusiło mnie do nauki języka. Tu wiem że nie muszę się tak przykładać bo mogę sobie równie dobrze porozmawiać po polsku.

Belgia jako kraj bardzo mi się podoba- mimo, że jest bardzo malutka naprawdę można tu dużo zobaczyć. Z miasta do miasta jest bardzo blisko- więc jak mam tylko wolne staram sie zwiedzić jak najwięcej.

Na początku miałam zostać tylko do października i wrócić na studia do Polski, ale Anelis z Jorisem namówili mnie żebym spróbowała swoich sił tutaj- niekoniecznie w Gencie ( bo w zasadzie i tak na uczelni wykładają po niderlandzku) ale w Brukseli. Z językiem nie mam już problemu- podczas wakacji będę chodzić na intensywny kurs komunikacji- więc jeszcze trochę się podszkole.

Zeby to ładnie wyglądało - podsumowując - naprawdę fajnie jest być au pair- tylko trzeba mieć mocne nerwy bo czasami jak się trafia na nieodpowiednich ludzi jest naprawdę ciężko. Sądzę, że takie wyjazdy to fantastyczna sprawa - można poznać dużo ciekawych ludzi, zobaczyć coś więcej, zwiedzić poznać trochę świata.

Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję!

Monika - Belgia

 

 

Work Experience Wielka Brytania

Chcesz zdobyć doświadczenie zawodowe za granicą? Sprawdź nasze aktualne oferty pracy i praktyk na terenie Wysp Brytyjskich!

 

 

 

cypr

Znasz angielski, chcesz zdobyć doświadczenie zawodowe na jednej z wysp turystycznych? Zobacz aktualne oferty pracy!

Cyprus Work Experience

 

 

Szkoła Średnia w USA

Masz 15 - 18 lat? Zobacz jak uczą się twoi rówieśnicy w USA !

 

 

Jesteś studentem? Masz 3 miesiące wakacji? Nie zmarnuj ich! Wyjedź do USA! To jedyna okazja na zwiedzenie Ameryki oraz legalny zarobek!

Work & Travel USA

 

 

Kursy Językowe za granicą

Uczysz się języka parę lat ale nie widzisz postępów? Wyjedź na kurs językowy za granicę, to najszybsza i najskuteczniejsza metoda nauki języków obcych!

Kursy Językowe za granicą

 

Strona Główna ....Aktualności ....O nas.....Kontakt